środa, 15 grudnia 2010

Targi Sztuki - Silos

Namówiona przez koleżankę udałam się ze swoimi filcowankami na pierwsze Targi Sztuki w Katowicach.
Pomimo zlej promocji jednak trochę ludziska było, chodzili oglądali, macali, pytali ;-)
Tak jak podejrzewałam, sprzedawała się raczej drobnica: kolczyki, broszki, naszyjniki, bransoletki...
Stoisko dzieliłam z koleżanką Mają która prowadzi sklep-studio MD Concept w Katowicach przy ulice Mariackiej, sprzedaje i promuje u siebie kolekcje młodych polskich utalentowanych projektantów (moje prace też tam można kupić ;-)).
nasze stoisko :-)


zagadani...



gadamy, gadamy ;-)

Maja :-)

czwartek, 2 grudnia 2010

Kapelutek romantyczny


Jeszcze jeden podobny kapelutek, tym razem w wersji romantycznej:-)


...romantyczny i taki zimowy...


środa, 1 grudnia 2010

Kapelusik - pilotka


Taki o to wyszedł kapelusik-pilotka


Trochę się przy nim urobiłam bo to z "hiszpanki" był filcowany i nie chciał mi "usiąść" 


niedziela, 28 listopada 2010

Broszkowo...

...czyli szaleństwa ciąg dalszy ;-)
Kolejne efekty eksperymentów z nowymi czesankami.
Bursztynowa









Chabrowa


niedziela, 14 listopada 2010

Szalowo


...się zrobiło...
Ten szal to w sumie eksperyment...
 przemyciłam w nim trochę innych materiałów i technik zupełnie przeze mnie jeszcze nie znanych i nie używanych.
Szal powstawał w mękach... przez dwa dni.



Szal  jest dwukolorowy i dwustronny...



...i w zasadzie nie wiem która strona bardziej mi się podoba.



te marszczenia w kwiatku (pomijając fakt że wyszedł jak by trzyletnie dziecko narysowało) są nieprzypadkowe, w środku użyłam nowej czesanki :-)







czwartek, 11 listopada 2010

Szal pofalowany


Kolejny pofalowany szal w niejesiennych kolorach ;-)
... a tak! Dlaczego ma być w jesiennych? Zbuntowałam się... Będzie kolorowo!


Bardzo lubię robić takiego typu szale, sprawia mi to radość, szczególnie proces "wyciąganie" fal...
...chociaż zajmuję mi sporo czasu filcowanie falowanych szali, samo układanie czesanki trwa około 3 godzin... ale było warto.


niedziela, 7 listopada 2010

Metamorfozy

Jeszcze jedna praca z cyklu: co to będzie...
Tą batystową bluzeczkę kupiłam na jakąś okazje, potrzebowałam dużej, przezroczystej, czarnej... i od tego czasu, już od kilku lat wisiała na wieszaczku w szafie. Metamorfoza okazała się udana, dzięki technice nunofilc  bluzeczka nareszcie pozyskała kształt i ciekawy, wyjątkowy wygląd.

Bluzka jest bardzo przezroczysta i delikatna, pod wpływem wełny powstały piękne marszczenia:


             





wewnątrz też wygląda ciekawie:



P.S. Zanurzę się w głębinach mojej szafy, może jeszcze coś ciekawego znajdę ;-)

czwartek, 4 listopada 2010

Co to będzie, co to będzie...


Sukienka z filcu została zakupiona dwa-trzy lata temu...
a miałam na sobie może tylko z dwa razy... czegoś mi w niej brakowało, próbowałam złamać tą czerń kolorową broszką ale to też nie dawało mi satysfakcji.
Pomysł na przeróbkę i ozdobę filcem przyszedł już jakiś czas temu, czekałam widocznie na impuls ;-)

Mam tylko obawy co się stanie z aplikacją po praniu chemicznym sukienki (zakaz prania w wodzie)...

piątek, 29 października 2010

Kapelutek ;-)

Nareszcie Anelka doczekała się kapelutka...
Ciągle odkładałam pracę nad kapelucikiem i w końcu przyszedł czas. Uwielbiam ten kolor czesanki, zostały również użyte prawdziwe perełki do ozdoby różyczki.



piątek, 22 października 2010

Był sobie kwiatek...

Chciałam zrobić coś nowego...
i użyłam nowego materiału w popełnieniu broszki, jest to czarny jedwab pozyskany z mojej starej bluzki ;-)
Potraktowałam to jako moją pierwszą próbę w technice nunofilc, aczkolwiek muszę przyznać że broszka wygląda bardzo oryginalnie i bardzo mi się podoba :-)



Szkoda że zdjęcia nie oddają piękna i delikatności użytego do broszki jedwabiu.

poniedziałek, 18 października 2010

Jesienna torebka


...bardzo długo czekała na swoją premierę...
a to słońca nie było, a to nie było czasu obrobić zdjęć i td...
A dzisiaj jest dzień z cyklu "kto rano wstaje..." to mam czas na odsłonę bardzo jesiennej torebki na babcinym stole ;-)
Praca nad torebka przebiegała w dwóch etapach, najpierw była zrobiona główna część (tzn torba) a potem po stwierdzeniu  "że czegoś mi w niej brakuję" ufilcowałam ozdobę...



Torebka już od jakiegoś czasu zajęła swoje miejsce w galerii a ja dopiero ją prezentuję na swoim blogu, heh... mam tempo...

niedziela, 26 września 2010

...dla Królewny Śniegu

Mitenki dla księżniczki...
Od dawna nosiłam się z zamiarem zrobienia mitenek i chyba zbliżająca Pani Jesień przyspieszyła ten proces.